piątek, 26 lutego 2016

Jak działa motywacja?

Od jutra. Od poniedziałku. Od Nowego Roku! Większość z nas pewnie nie raz planowała rozpoczęcie działania wyznaczając sobie któryś z tych terminów, śmiem nawet powiedzieć, że niejednokrotnie. Wiem z doświadczenia własnego oraz moich znajomych, a także z licznych badań, że większość planów nigdy nie zostaje spełnionych. Dlaczego? Zdecydowanie dużą rolę odgrywa tu motywacja, a więc procesy psychiczne i fizjologiczne popychające nas w kierunku różnorakich zachowań i działań. Bardzo ważną strukturą mózgową związaną z tym zagadnieniem jest układ nagrody, w którego skład wchodzi brzuszne pole nakrywki oraz jądro półleżące - aktywuje się on za każdym razem gdy zaspokajamy popędy (np. głód lub popęd seksualny).

Im większa motywacja tym większe prawdopodobieństwo osiągnięcia celu, ale od czego zależy jej wielkość? Głównie od zysków jakie dane działanie przyniesie jednostce, im większa wartość tym bardziej prawdopodobne wystąpienie zachowania, dlatego właśnie nie mamy problemów z motywowaniem się do podstawowych czynności życiowych takich jak jedzenie czy sen, a nawet uznajemy je za przyjemne, bo mają dla nas wysoką, o ile nie najwyższą, wartość - utrzymują nas przy życiu, a rezultaty są natychmiastowe (od razu czujemy się wyspani/najedzeni).

Dużo więcej trudności sprawia zmotywowanie się do zachowań, których skutki mają być odległe w czasie, przykładem może tu być nauka, odchudzanie czy ćwiczenie gry na instrumencie. Wysiłek, jaki wkładamy w te działania wydaje się niemiarodajny, bo efekty nie są od razu widoczne i układ nie zostaje pobudzony, a zatem nie zostajemy "nagrodzeni" za nasze starania i nawet jeśli wiemy o naszym odległym celu to poddajemy się działaniu sztuczek naszego mózgu, który chce nagrody teraz, od razu i włączamy ulubioną grę lub kupujemy paczkę chipsów, nawet jeśli wiemy, że to sprzeczne z naszym długoterminowym postanowieniem.

Nie należy wszystkiego upraszczać i znosić do motywacji, bo jeśli chodzi np. o odchudzanie, w grę poza nią wchodzi wiele procesów fizjologicznych, które nami kierują, ale mimo wszystko nie da się pominąć tutaj roli układu nagrody.


Oprócz teorii chcielibyście też pewnie usłyszeć odpowiedź na pytanie "to w takim razie jak mam się zmotywować?”. Przykro mi, ale odpowiedzi nie znam, inaczej nie pisałabym tej notatki na ostatnią chwilę... ale mam kilka rad które mogą się przydać:

1. Wyznaczaj "kamienie milowe", są zdecydowanie mniej odległe niż końcowy efekt i pozwalają śledzić postęp jaki robisz.
2. Przygotuj plan! Zaplanuj co będziesz robić, kiedy, w jaki sposób, z kim, czego potrzebujesz, to wszystko pozwoli ci przejść od fazy tzw. kontemplacji do właściwego działania.
3. Wyznacz cel, który naprawdę ma dla ciebie znaczenie. Zastanów się, czy zgubienie kilku kilogramów, których nikt oprócz ciebie nie zauważa, albo nauka gry na instrumencie, którego nie lubisz są aż tak ważne?
4. Niektóre badania sugerują, że gdy wyznaczasz sobie cel, lepiej nie mówić o nim nikomu (zgodnie z nimi, kiedy informujemy bliskich o naszym zamiarze, czujemy, że już po części go spełniliśmy, co pobudza ośrodek nagrody i obniża motywację), ja jednak opierając się na własnym doświadczeniu, wiem, że lepiej radzę sobie, gdy mam osobę, która "ma na mnie oko" i przypomina mi o tym dlaczego zaczęłam, dlatego ten punkt pozostawiam do własnej interpretacji :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz