Cześć, dzisiejszy artykuł będzie w pewnym
stopniu różnił się od pozostałych. Oderwiemy się trochę od świata ludzi i mechanizmów
jakie w nim rządzą, a zamiast tego przeniesiemy się do świata zwierząt.
Zoopsychologia to bowiem temat, którego nie sposób pominąć, pisząc o szeroko
pojętej psychologii.
Zacznijmy może lekko kontrowersyjnie. Czy w
ogóle można mówić o czymś takim jak psychologia
zwierząt? Samo słowo „psychologia” pochodzi bowiem z języka greckiego i
dosłownie oznacza „nauka o duszy”. A więc, aby mówić o takiej nauce trzeba
przyjąć, że zwierzęta posiadają duszę. Stanowisko kościoła katolickiego w tej
sprawie jest następujące: zwierzęta nie mają duszy, zatem nigdy nie trafią do
nieba. Inni twierdzą, że zwierzęta mają duszę, lecz bardzo różniącą się od tej
ludzkiej. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Chętnie poznam je w
komentarzu jednak teraz przejdźmy dalej, gdyż jest to aspekt mocno wkraczający
na pole filozofii ;)
Faktem pozostaje, że zoopsychologia wyłoniła
się jako nauka pod koniec XIX wieku. Głównymi jej zadaniami jest badanie
reakcji zmysłowych, instynktownych zachowań zwierząt i mechanizmów jakie nimi rządzą.
Jest ściśle połączona z etologią i behawiorystyką.
Na czym jednak polega psychologia zwierząt?
Przecież terapeuci nie kładą psów i kotów na kozetce w swoim gabinecie i nie
każą opowiadać im o swoich problemach (wbrew paru popularnym memom). Istotą zoopsychologii
jest w pierwszej kolejności zrozumienie, dlaczego zwierzę zachowuje się tak a
nie inaczej. Jeśli nasz pies szczeka z niewiadomych powodów lub koń za nic w
świecie nie chce wejść do przyczepy, najprawdopodobniej istnieje jakaś
przyczyna, której my, jako odrębny gatunek, nie dostrzegamy.
Żeby
zrozumieć zachowanie zwierząt, trzeba wziąć pod uwagę ich ewolucyjne
uwarunkowania, sposób życia w naturalnym środowisku, a także budowę ciała i
funkcje poznawcze. Weźmy na przykład konie, które są zwierzętami stadnymi, i
które w naturalnym środowisku nie przeżyłyby samotnie, bardzo źle znoszą
samotność i oddzielenie od innych koni. Często też płoszą się z zupełnie
błahych powodów, na przykład widząc powiewającą na wietrze chorągiewkę. W
takich sytuacjach często można usłyszeć opinię, że „koń jest głupi i
tchórzliwy”. Takie zachowania jednak nie dziwią tych, którzy rozumieją, że
zwierzę to jest roślinożercą i w jego naturalnym, dzikim środowisku jedynym
sposobem obrony przed napastnikiem jest ucieczka. W takich okolicznościach dużo
bardziej opłaca się tak zwany „fałszywy alarm” niż zaniechanie ucieczki.
To na co jeszcze trzeba zwrócić uwagę, to
sposób w jaki zwierzęta postrzegają świat. Pole widzenia koni jest bardzo
specyficzne. Konie bowiem nie widzą obiektów znajdujących się zaraz przed ich
łbem oraz za nimi. Strefa widzenia dwuocznego też jest stosunkowo mała, a cały
obszar po bokach zwierzęcia obejmuje widzenie jednooczne. Zwierze może więc
reagować strachem lub nawet atakiem, kiedy nagle usłyszy, że coś znajduje się w
strefie jego niewidzenia.
Podałam tu tylko przykłady pewnych sytuacji i
mechanizmów występujących u koni, ale zapewniam Was, że jest tego dużo więcej
(jeśli ktoś byłby zainteresowany tematyką serdecznie polecam prace Andrei
Kutsch). Zatem
gdy zoopsycholog chce zmodyfikować niepożądane zachowanie zwierzęcia, powinien
robić to w sposób zgodny z jego naturą i w pełni dla niego zrozumiały.
Wczoraj zapytałam znajomej z czym kojarzy się
jej psychologia zwierząt. Odpowiedziała: „Z tym facetem z telewizji..., no tym
Cesarem, który zaklina psy”. Mam nadzieję, że dzięki temu artykułowi, będziecie
w przyszłości umieli na podobne pytanie odpowiedzieć bardziej szczegółowo :)
Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji w
komentarzach :)
ciekawy artykuł. W podobnym temacie polecam dokument "Black Fish" o inteligencji orek. ;)
OdpowiedzUsuń